CURRENT MOON
lunar phases
Blog > Komentarze do wpisu
...jeden ton podaje tr±ba, wszyscy ¶piewaj± to razem.../Strachy na Lachy/

Mysle o czyms, co powiedzial Nowy Nomada (ba, zeby o jednym...), a co ja odebralam, jakbym odkryla jakas wlasna, nieuswiadomiona wczesniej skore. Jakbym poczula nagle okreslajacy mnie kontur. W jednej z rozmow wspomnial o swoim wieku (trzydziesci kilka lat, ledwie trzy lata starszy ode mnie) i dodal zaraz ze swoboda i pelnym przekonaniem, ze o wiele lepiej sie czuje teraz, niz np. dziesiec lat temu, generalnie - kiedy byl mlodszy. Pod kazdym wzgledem - i z ta fizycznoscia teraz, i w tej kondycji psychicznej, intelektualnej, rowniez z calym bagazem doswiadczen, przejsc, rzeczy przeciez mniej i bardziej pozytywnych, totalnie.
I doznalam iluminacji, w miejscowosci Predeal, A.D. 2011.
Ze w zasadzie ja tez. I to barrrrdzo zdecydowanie. Chociaz sama bym chyba nigdy na to nie wpadla, albo moze raczej nie umiala tego przeczucia/odczucia zwerbalizowac.
A przeciez naprawde, kiedy mysle o swoim aktualnym zyciu, to wciaz i wciaz mam jedno wrazenie - ze jest mi cudownie tak, jak jest, choc czesto tak trudno mi sie z tym stwierdzeniem przebic przez perspektywe niektorych znajomych, dla ktorych powinnam byc programowo nieszczesliwa z moim stylem zycia... Przeciez w tak dobrym tonie jest sie krygowac, kobiety w tym celuja:
 + ech, juz jestem po trzydziestce, juz swiat sie w zasadzie zamknal przede mna, nic mi sie nie chce, nie, nie, nie mowmy o moim wieku, nie, nie, ja nie mam czasu na *** [tu do wstawienia dowolne slowo], miesiacami nie bylem w centrum/miescie/rynku itd., w kawiarni - ale po to jechac do miasta?...
 + a TY - no tak, ale ty nie zyjesz normalnym zyciem, nie masz domu, rodziny, dzieci, (+ co ty masz wlasciwie? - niewiele, z pelna premedytacja, + i co ty do roboty masz wlasciwie tez?)
 + no, ty MASZ CZAS [zarzut pol na pol z zazdroscia, nigdy nie wiem, co tym razem przewazy], wiec jakos musisz go sobie wypelnic
 + a co to, dzis znowu zupka chinska na obiad?... no tak, jak ja bym sama mieszkala, to tez by mi sie nie chcialo gotowac, po co dla siebie tylko [sprzatac rowniez wystepuje w tym zestawie wymiennie, wiec pewno i chlew mam w domu, tylko tego z biura nie widac]

A mnie jest dobrze, mnie jest fantastycznie, ale nie mam sily udowadniac, ze nie jestem koniem. Jest mi cudownie z tym, ze robie sobie kolejne i kolejne studia, z dziedzin, ktore mnie interesuja, ucze sie kolejnego jezyka, chodze na treningi, zyje wolna, nieskrepowana musem i naciskami tzw. opinii spolecznej i rodzinnej, jestem wolna od przymusu posiadania, nie zwazam kompletnie na mody i trendy, itd., itd. Tylko ze fakt rozniacy mnie i NNomade to to, ze on, jako mezczyzna pod czterdziestke, wzbudza takim zachowaniem zainteresowanie, intryguje, natomiast ja jako kobieta budze co najmniej niezrozumienie i ewentualna tolerancje (czyli nie akceptacje, tylko przyzwolenie na dziwna innosc).
Ostatnio rozmawialam w pracy z kumplem mlodszym ode mnie o dobre szesc lat, ktory na wiesc, ze wzielam urlop po to, zeby isc na koncert Kultu, zrobil oczy jak spodki, jakbym miala na Marsa leciec (pomijam juz zyczliwy komentarz: Kult? to oni jeszcze graja?... I to mowi ktos, dla kogo kwintesencja weekendowego odpoczynku jest upalic sie do nieprzytomnosci i grac cala noc w gry na komputerze).

I tak pisze ta notke juz od dluzszego czasu i walczy we mnie nuta zlosci i nuta radosci, w rownych proporcjach mniej wiecej. Bo czasami naprawde ogarnia mnie totalna irytacja, ilez mozna gadac do sciany rowno stojacych w masie ludzi, norma normans non normata - norma ksztaltujaca, ustalajaca cos, ale sama nie podlegajaca przeksztalceniom. A z drugiej strony - czy warto kogos przekonywac, skoro i tak cokolwiek powiem, bedzie uznane za tlumaczenie sie? Tylko stale zapominam o tej drugiej stronie...

niedziela, 06 listopada 2011, kalsa
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: