|
Blog > Komentarze do wpisu
...jeden ton podaje tr±ba, wszyscy ¶piewaj± to razem.../Strachy na Lachy/
Mysle o czyms, co powiedzial Nowy Nomada (ba, zeby o jednym...), a co ja odebralam, jakbym odkryla jakas wlasna, nieuswiadomiona wczesniej skore. Jakbym poczula nagle okreslajacy mnie kontur. W jednej z rozmow wspomnial o swoim wieku (trzydziesci kilka lat, ledwie trzy lata starszy ode mnie) i dodal zaraz ze swoboda i pelnym przekonaniem, ze o wiele lepiej sie czuje teraz, niz np. dziesiec lat temu, generalnie - kiedy byl mlodszy. Pod kazdym wzgledem - i z ta fizycznoscia teraz, i w tej kondycji psychicznej, intelektualnej, rowniez z calym bagazem doswiadczen, przejsc, rzeczy przeciez mniej i bardziej pozytywnych, totalnie. A mnie jest dobrze, mnie jest fantastycznie, ale nie mam sily udowadniac, ze nie jestem koniem. Jest mi cudownie z tym, ze robie sobie kolejne i kolejne studia, z dziedzin, ktore mnie interesuja, ucze sie kolejnego jezyka, chodze na treningi, zyje wolna, nieskrepowana musem i naciskami tzw. opinii spolecznej i rodzinnej, jestem wolna od przymusu posiadania, nie zwazam kompletnie na mody i trendy, itd., itd. Tylko ze fakt rozniacy mnie i NNomade to to, ze on, jako mezczyzna pod czterdziestke, wzbudza takim zachowaniem zainteresowanie, intryguje, natomiast ja jako kobieta budze co najmniej niezrozumienie i ewentualna tolerancje (czyli nie akceptacje, tylko przyzwolenie na dziwna innosc). I tak pisze ta notke juz od dluzszego czasu i walczy we mnie nuta zlosci i nuta radosci, w rownych proporcjach mniej wiecej. Bo czasami naprawde ogarnia mnie totalna irytacja, ilez mozna gadac do sciany rowno stojacych w masie ludzi, norma normans non normata - norma ksztaltujaca, ustalajaca cos, ale sama nie podlegajaca przeksztalceniom. A z drugiej strony - czy warto kogos przekonywac, skoro i tak cokolwiek powiem, bedzie uznane za tlumaczenie sie? Tylko stale zapominam o tej drugiej stronie... niedziela, 06 listopada 2011, kalsa
TrackBack
|